fbpx

Druga fala, czyli Bitcoin z dystansem

Coinquista
Dodane przez Coinquista
Ostatnia aktualizacja: 13 grudnia, 2020

W ciągu ostatnich miesięcy praktycznie każdy inwestor miał własne zdanie na temat tego, co stanie się z Bitcoinem. Przepowiadano mu rychłe spadki, szybką śmierć, a także był nazywany zwykłym shitcoinem. I co? I ATH. 

Rekordowa cena spowodowała nową falę zainteresowania Bitcoinem  – otrzymujemy coraz więcej pytań, a rejestracje na giełdzie przyspieszają. Postanowiliśmy więc wyjść naprzeciw nowym użytkownikom (witamy!) i w luźnej formie opisać “o co chodzi z tym Bitcoinem”. Bardziej zaawansowanym użytkownikom proponujemy natomiast lekturę celem spojrzenia na najpopularniejszą z kryptowalut z dystansu i ukojenia nerwów.

Krótka lekcja historii

W 2008 roku Satoshi Nakamoto opublikował w sieci białą księgę Bitcoina. Był to jednocześnie manifest, krytykujący instytucje centralnie zarządzające metodyką płatności. Manifest zakładał, że w dobie demokracji to ludzie powinni decydować o tym, czym chcą płacić za nabywane dobra, a także ile pieniądze mają być warte. Brzmi jak utopia, prawda? I trochę tak było – Satoshi Nakamoto i zainspirował się dawnymi czasami, w który panował handel wymienny. Krowa za zboże, zboże za dzban na wodę, a dzban na wodę za trochę miedzi. Właśnie, miedzi.

Kiedy odkryto metale, współcześni ludzie szybko wymyślili, że można z nich robić broń i narzędzia, często dużo wytrzymalsze (a na pewno ostrzejsze) niż kamień. Wtedy też również to miedź i cyna (z której potem produkowano brąz) stały się towarem najbardziej pożądanym. Z czasem ludzie w ogóle odeszli od ich wartości w formie użytkowej, a wzięto pod uwagę potencjał do dalszego wykorzystania materiału. Tak też powstały płacidła, skutecznie wykorzystywane nawet do późnego średniowiecza. Co ciekawe – fałszerstwo powstało też na długo przed wynalezieniem właściwego pieniądza (bo płacidła tak określić jeszcze nie można). W jednym z odkryć archeologicznych grupa badaczy natknęła się na pręt (bo taki kształt miały wtedy płacidła) co prawda pokryty miedzią, lecz… posiadający rdzeń z zupełnie innego materiału. Najbogatszy w tych czasach był oczywiście posiadacz złoża miedzi lub cyny. Można powiedzieć, że to on zarządzał lokalną „wczesną gospodarką”. A potem odkryto złoto.

Choć złoto niewątpliwie jest ładne i błyszczy, ma też kilka innych zalet jako sposób płatności – łatwo je przewozić, dzielić,  a także dzięki wadze można nadać mu w miarę stałą wartość. I dopiero w tym momencie, możemy mówić o prawdziwym pieniądzu. Na podstawie złota powstały dolary – złoto jako kruszec powszechnie uznany za cenny stał się podstawą do rezerwy i wartości papierowych odpowiedników. Część państw mających utrudniony dostęp do złota przerzuciło się wtedy na przechowywanie rezerw w amerykańskich dolarach właśnie, jako tego najbardziej pewnego sposobu płatności.

Złoto internetu

W 1971 roku USA ostatecznie zawiesiły wymienność dolara ze złotem. Waluta amerykańska stała się walutą fiducjarną, a więc opierającą się na wierze w jego wartość. Na czele zarządzania dolarem stoi System Rezerwy Federalnej, potocznie nazywany FED, który realizuje zadania banku centralnego. A więc wartość waluty jest już kwestią wiary w nią, dodatkowo wiarą tą zarządza ośrodek centralny… Co może pójść nie tak?

Znając całe tło historyczne, łatwiej jest zrozumieć kryzys gospodarczy trwający od 2007 do 2009 roku. Pękła bańka spekulacyjna jaką był wówczas dolar. Wtedy też Satoshi Nakamoto uznał, że bank centralny to nie jest odpowiednia instytucja do zarządzania pieniądzem, a samo jego funkcjonowanie powinno cofnąć się aż do złota. Pokazuje to też zamknięta i deflacyjna natura kryptowaluty – Bitcoinów jest tylko 21 milionów i ani sztuki więcej, nie można go po prostu „dodrukować”.

W 2009 roku wykopano pierwszy blok Bitcoina, a sama kryptowaluta błyskawicznie zyskała rzeszę zwolenników, którzy udostępniając moc obliczeniową swoich komputerów dbali o rozwój sieci. Kilka miesięcy później Bitcoin zawitał na giełdy, a 22 maja 2010 roku dokonano kryptowalutą pierwszej płatności – 10 tys. BTC wymieniono na dwie pizze. Na pewno z tego okresu prawie każdy pamięta tego jednego znajomego, który mówił, że warto się zainteresować kryptowalutami, prawda?

To kwestia wiary

Sieć Bitcoina przejęli optymiści – osoby, które wierzyły, że wizja Satoshiego Nakamoto może się kiedyś spełnić. Wierzyli także ci, którzy wprowadzili BTC na giełdę w zaufaniu, że ten wkrótce zyska większą wartość. Już w omawianym 2010 roku okazało się, że zakup tych dwóch pizz był kamieniem milowym w funkcjonowaniu kryptowaluty, a Bitcoin zrównał swoją wartość z dolarem.

W krótkim czasie na giełdach BTC pierwszy raz w historii osiągnął wartość 1000 USD. Europejski Trybunał Sprawiedliwości uznał Bitcoina za pieniądz, a kryptowalutą zaczęły interesować się oficjalne władze państw. Pomimo dalszych wzrostów, rok 2016 zakończył się z wartością ok. 1000 dolarów, by na początku 2017 wciąż startować z tej pozycji. Ale dzięki propagowaniu i zainteresowaniu kryptowalutami, pod koniec roku osiągnął najwyższą ówczesną wartość zbliżając się do wartości 20 tysięcy za token.

Na początku 2020 roku rynek kryptowalut – podobnie jak inne rynki na świecie – zderzył się z pandemiczną rzeczywistością. Znów spadło zaufanie do władz, do walut tradycyjnych, a wiele państw zaczęło drukować pieniądze na potęgę jako sposób radzenia sobie z kryzysem. Nic więc dziwnego, że w 2020 sporo inwestorów ponownie skierowało swój wzrok na kryptowaluty.

W okolicy marca pojawiła się rzesza negatywnych głosów, wieszczących koniec największej z kryptowalut, a także kolejne rychłe spadki z już i tak niskiego poziomu. Po drodze minął jeszcze halving, źródło nadziei na szybkie i wysokie wzrosty, które jednak nie nastąpiły. Sytuacja robiła się napięta, lecz Bitcoin zdawał się tym nie przejmować i… stale kroczyć sobie w górę. Tysiąc, po tysiącu. Najszybszy i największy wzrost nastąpił w listopadzie, mający być może związek z wyborami w USA. Dość powiedzieć, że 30 listopada 2020 roku, w erze wszechobecnego kryzysu, napięć i niepokojów, Bitcoin osiągnął swoją najwyższą historyczną wartość.

Morał

Mimo swoich zmienności, kryptowaluty dla wielu okazały się być świetną alternatywą złota w kwestii tezauryzacji, a w kwestii spekulacji pozwoliły zdobyć niejedną fortunę. 25 złotych w 2010 roku zainwestowanych w Bitcoina mogły sprawić, że niejeden człowiek stałby się obecnie milionerem. A jaka jest przyszłość BTC? Tego nie wie nikt. Warto być jednak na bieżąco i mieć swoje zdanie.

A jak wygląda Wasza historia z Bitcoinem? Może jesteście tymi szczęśliwcami, którzy zainwestowali w 2010? Podzielcie się opowieścią w komentarzach!

Coinquista
Dodane przez Coinquista
Ostatnia aktualizacja: 13 grudnia, 2020