Koronawirus vs kryptowaluty – czy jest się czego bać?

Jarek Górny
Dodane przez Jarek Górny
Ostatnia aktualizacja: 9 marca, 2020

Panika związana z epidemią koronawirusa opanowała już niemal cały świat i jej skutki zaczynają się odbijać na globalnej gospodarce. Notowania największych giełd są najniższe od czasów kryzysu z 2008 r. – co jednak z giełdami kryptowalut? Czy użytkownicy powinni być zaniepokojeni?

Odporność bitcoina

Max Keiser, znany krypto-inwestor i propagator bitcoina, twierdzi, że jesteśmy obecnie świadkami “drugiej części globalnego kryzysu finansowego”. W najnowszym wydaniu swojego programu na antenie RT, The Keizer Report, powiedział, że światowa panika będzie miała ogromny wpływ na adopcję bitcoina.

„To właśnie globalny kryzys finansowy spowoduje wzrost ceny [BTC] do 100 000 USD i więcej”.

I rzeczywiście, tzw. bitcoin whitepaper, którego wydanie uznaje się za symboliczne narodziny bitcoina, miało miejsce na początku kryzysu w 2008 r.

Obecna cena BTC pokazuje jednak inny kierunek – w skali miesiąca spadła ona o ponad 20%. Czas pokaże, czy jest to chwilowy opór, czy dłuższa tendencja.

Z drugiej strony, w zeszłym tygodniu hash rate Bitcoina osiągnął wg danych z Blockchain.com najwyższy poziom od początku istnienia kryptowaluty. Hash rate to wartość mierząca moc obliczeniową sieci Bitcoin. Innymi słowy, jest to wydajność „kopacza” mierzona w szybkości z jaką przetwarza kod. Wygląda na to, że minerzy nie przestraszyli się epidemii.

Brudne pieniądze

Zagrożenie epidemiologiczne zmusza instytucje na całym świecie do zajęcia stanowiska w sprawie nośnika wirusów, którego miliony konsumentów dotykają każdego dnia: gotówki.

Bank centralny Korei Południowej poinformował w piątek, że wycofuje wszystkie banknoty z obiegu na dwa tygodnie (a część spala!) w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa. Z kolei Chiny czyszczą potencjalnie zainfekowaną gotówkę za pomocą światła ultrafioletowego i wysokich temperatur, a w niektórych przypadkach również ją niszczą. Specjalne kroki podjął też m. in. paryski Luwr. W zeszłym tygodniu całkowicie zakazano tam używania gotówki.

O ile trudno się spodziewać bezpośredniego wpływu obecnej sytuacji na wzrost popularności transakcji bezgotówkowych, to jednak w dłuższym okresie obecna sytuacja może sprawić zmianę zachowań konsumentów. Każdy cios dla gotówki wywołuje dyskusję na temat alternatywnych metod płatności. Kto by pomyślał, że “nienamacalne” kryptowaluty będą mogły zyskać na popularności i zaufaniu z przyczyn sanitarnych? 

Halving mniej popularny od wirusa

Jak podaje Cointelegraph, ilość wyszukiwań hasła „bitcoin coronavirus” wyprzedziło frazę „bitcoin halving” na Google Trends.

Halving to wydarzenie, które zmniejsza o połowę szybkość tworzenia nowych Bitcoinów. Występuje ono raz na cztery lata, a kolejne nastąpi już w połowie maja br. Liczba bloków osiągnie wtedy 630 000, a nagroda za “wykopanie” jednego z nich spadnie z 12,5 do 6,25 bitcoinów. Nie trzeba być doświadczonym traderem, żeby czuć powagę tej zmiany.

Mimo to, internautów bardziej interesuje wpływ koronawirusa na przyszłość bitcoina. Czyżby społeczność krypto widziała szansę inwestycyjną w tej nietypowej dla całego świata finansów sytuacji? A może to zwykła ciekawość i panika? Odpowiedź poznamy w ciągu najbliższych tygodni.

Decentralizacja jako antidotum

Blockchain jest w świecie finansów międzynarodowych niemalże synonimem decentralizacji. Mniejsza kontrola urzędów, instytucji oraz wielkich firm to mniejsze ryzyko nieodpowiedzialnych i/lub dyktowanych interesem politycznym decyzji. Epidemia koronawirusa sprawiła, że ta zależność stała się bardziej widoczna niż kiedykolwiek wcześniej.

Portal BeInCrytpo podaje jako przykład finansowego giganta JPMorgan. Firma przenosi w tym tygodniu cały dział sprzedaży i handlu do nowo przypisanych lokalizacji. Spotkania poza światem wirtualnym są teraz odradzane, więc klienci i organy regulacyjne komunikują się wyłącznie za pośrednictwem kanałów internetowych. Wiele czołowych banków podejmuje podobne środki ostrożności.

Mamy zbyt wiele pojedynczych “punktów awarii” – pisze dalej portal. Rynek jest przez to bardziej podatny nie tylko na pandemie, takie jak koronawirus, ale także na hakerów i inne zagrożenia dla obecnej infrastrukturę finansowej. Blockchain natomiast spełnia swoją rolę żyjąc własnym życiem – nie stoją za nim dyrektorzy, menedżerowie, czy lobbyści. 

“Obyś żył w ciekawych czasach” to popularne przekleństwo i zdaje się, że spełniło się ono właśnie w świecie tradingu. Czy obecne zawirowania to bardziej okazja, czy zagrożenie dla inwestorów krypto i całej branży? Kto na nich skorzysta, a kto straci? Chętnie poznamy Wasze opinie i analizy – zapraszamy do dyskusji w komentarzach.

Jarek Górny
Dodane przez Jarek Górny
Ostatnia aktualizacja: 9 marca, 2020