Krew już się leje – czas na zakup?

Jarek Górny
Dodane przez Jarek Górny
Ostatnia aktualizacja: 16 marca, 2020

“Kupuj, gdy leje się krew” to podejście, które sprawdza się od wieków. Czy obecne gigantyczne spadki na światowych rynkach to już odpowiedni moment na odbudowywanie portfela inwestycyjnego? Posiadacze kryptowalut stoją przed ważnymi decyzjami.

Inwestowanie “pod prąd”

“Czas na zakup jest wtedy, gdy ulicami płynie krew, nawet, jeśli jest to twoja własna krew” – tak brzmi pełna maksyma przypisywana Baronowi Rothschildowi, XVIII-wiecznemu brytyjskiemu szlachcicowi, członkowi słynnej rodziny bankierów. I rzeczywiście, zarobił on fortunę podczas paniki, która nastąpiła po bitwie pod Waterloo przeciwko Napoleonowi.

Kontrarianizm to strategia inwestycyjna, która oznacza kupowanie i sprzedawanie przeciwnie do panujących w danym momencie nastrojów. Jej zwolennicy idą z prądem i zakładają, że rynek zwykle nie ma racji zarówno przy ekstremalnie niskich, jak i wysokich wartościach. Według kontrarian, psychologia tłumu wśród inwestorów może prowadzić do nieadekwatnej wyceny aktywów.

Najbardziej znani wyznawcy tej strategii wykorzystywali ową nierównowagę i odnotowywali najlepsze wyniki właśnie w czasach zawirowań rynkowych.

Podczas amerykańskiej bessy w latach 1973–1974, Warren Buffett dokonał zakupu pakietu akcji Washington Post Company – inwestycji, która ostatecznie przyniosła 100-krotny zwrot. „Bójcie się, gdy inni są chciwi i bądźcie chciwi, gdy inni się boją” – wygląda na to, że legendarny miliarder wie co mówi.

Inny przykład, to sytuacja na rynku lotniczym po atakach terrorystycznych na World Trade Center 11. września 2001 r. Załóżmy, że zainwestowaliśmy wtedy w firmę Boeing, jednego z największych na świecie producentów samolotów pasażerskich. Akcje spółki spadły dopiero w dzień zamachów, ale od tamtego czasu wzrosły ponad czterokrotnie w ciągu następnych pięciu lat.

Bitcoin zmiennym jest

Nie wszyscy zdają sobie sprawę z faktu, że czynnikiem motywującym do wynalezienia bitcoina był kryzys finansowy z 2008 r.

Wiele banków i innych instytucji finansowych (również prywatnych) poniosło wówczas spektakularną klęskę i musiały być ratowane przez rządy – rzecz jasna z pieniędzy podatników. Pokazało to niewydolność systemu finansowego i wady zbytniej centralizacji. Bitcoin miał być powrotem do pieniądza w pierwotnym wydaniu.

Od momentu powstania w 2008 r. i oficjalnego startu w 2009 r., bitcoin budził wiele kontrowersji. Było tak przede wszystkim dlatego, że pierwszymi “innowatorami” okazali się przestępcy, którym anonimowość transakcji bardzo odpowiadała. Nowa technologia trafiła jednak szybko do tzw. głównego nurtu i obecnie wątpliwości opinii publicznej budzi jedynie zmienność cen najpopularniejszej kryptowaluty. Czy słusznie?

Bitcoin vs złoto

Podobnie jak w 2008 r., rynki metali poniosły ogromne straty w wyniku obecnego kryzysu związanego z pandemią koronawirusa. Od stycznia ceny złota i bitcoina są coraz bardziej skorelowane, a w ciągu ostatniego tygodnia spadły kolejno o 10% i 50%. Powodem takiej sytuacji może być globalne zmniejszenie płynności aktywów.

Źródło: stooq.com

Znany inwestor i autorytet w świecie krypto, Anthony “Pomp” Pompliano, powiedział w jednym z ostatnich odcinków swojego podcastu “Off The Chain”:

“Kryzys płynności oznacza, że inwestorzy w tym samym momencie pędzą do drzwi wyjściowych, ale jest o tyle więcej sprzedających niż kupujących, że inwestorom trudno jest zamienić swoje aktywa na gotówkę. […] inwestorzy zaczynają agresywnie obniżać cenę, którą są gotowi zaakceptować za każdy z aktywów w zamian za gotówkę, której desperacko w tej chwili szukają.”

Porównując obecną sytuację do tej z 2008 r., kiedy cena złota spadła o 30%, Pomp twierdzi, że przyczyną nagłego krachu nie była utrata tezauryzacyjnej wartości kruszcu po pięciu tysiącach lat.

Było tak, ponieważ złoto ma płynny rynek, a inwestorzy potrzebowali płynności bardziej niż czegokolwiek innego.”

Według współzałożyciela Morgan Creek Digital, cena złota wzrosła trzykrotnie w ciągu pięciu lat (z 650 USD w 2006 r. do ponad 1 800 USD w 2011 r.) w związku z obawami dotyczącymi polityki pieniężnej USA, inflacji i zadłużenia.

„[…] złoto służyło jako magazyn wartości i bezpieczna przystań przez cały czas trwania kryzysu, ale uległo kryzysowi płynności w najgorszych 6 miesiącach. Wydaje mi się, że właśnie to dzieje się teraz z Bitcoinem.”

Co dalej z BTC?

Jakby tego mało, wielkimi krokami zbliża się kolejny halving bitcoina. Wydarzenie to oznacza, że nagroda, którą minerzy otrzymają za “wykopanie” bloku, zostanie zmniejszona o połowę (z ang. halved). Obecnie nagroda ta wynosi 12,5 BTC, a już w maju br. spadnie do 6,25 BTC. Teoretycznie, gdy podaż spada, cena rośnie. Czy będzie tak jednak w przypadku kolejnego halvingu?

Bańka pękła już dawno temu – od czasów wielkiego boomu w 2017 r. bitcoin udowodnił, że pomimo swojej zmienności dojrzewa i pod wieloma względami potrafi dorównać nawet najbardziej klasycznym aktywom. Historia natomiast pokazuje, że czerwone wykresy na rynkach to zielone światło dla inwestorów. Czy nadszedł już “ten” moment? Jak zawsze zapraszamy do wspólnej analizy w komentarzach.

Jarek Górny
Dodane przez Jarek Górny
Ostatnia aktualizacja: 16 marca, 2020