Księga Satoshiego Nakamoto, czyli jak to wszystko się zaczęło

Coinquista
Dodane przez Coinquista
Ostatnia aktualizacja: 30 kwietnia, 2020

Satoshi Nakomoto, Nakamoto, Satoshi, Nakamoto Satoshi. Satoshi, Satoshi, Satoshi. Nie ma siły, by początkujący entuzjasta kryptowalut nie natrafił na to nazwisko. Mógł zasłyszeć, przeczytać, a nawet poznać już podczas korzystania z Bitcoina. Kim on jest? Dlaczego wszędzie się o nim mówi?

Kim do cholery jest Satoshi Nakamoto?

Mnóstwo artykułów w sieci, masa newsów i ciekawostek. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że Bitcoin to nie tylko kryptowaluta – to cała rozbudowana społeczność. Ma swoich fanów i przeciwników. Jedne grupy toczą wojny z drugimi – ideologiczne oraz technologiczne. Każda z nich uważa, że ma rację, bo ich wizja realizuje też założenia twórcy sieci – Satoshiego Nakamoto.

Ale kim do cholery jest Satoshi Nakamoto? Dla społeczności to na pewno legenda. Wzór antysystemowego programisty i kryptografa, który walczy ze scentralizowaną władzą nad pieniądzem. Jego tożsamość tak naprawdę nie jest znana. Ciekawość rozgrzewa też to, że we wczesnym okresie tworzenia sieci Bitcoina był bardzo aktywny w internecie, a krótko po jej uruchomieniu – zniknął. Jedną z osób, która przyznała się do bycia nim, jest Craig Wright, ale jego wiarygodność jest bardzo mała. Nie jest też pierwszym i z pewnością nie ostatnim “Fake Satoshim”.

W 2014 r. dziennikarka Leah McGrath Goodman na własną rękę przeprowadziła śledztwo i ujawniła, że twórcą Bitcoina jest niejaki Dorian Nakamoto. Mężczyzna jest autorem artykułu A Peer to Peer Electronic Cash System oraz doskonale operuje matematyką. Dziennikarka wzięła także pod uwagę jego nazwisko, co zdawało się wtedy być przypieczętowaniem tezy. Wokół Doriana Nakamoto powstał szum, a media szybko okrzyknęły go prawdziwym twórcą Bitcoina. Ku rozczarowaniu społeczności nie przyznał się do tego i przy pomocy jednego z reporterów wyjaśnił całą sytuację.

Kolejną osobą, którą podejrzewano o bycie Satoshim Nakamoto był amerykański miliarder Elon Musk. Swojej pierwszej fortuny dorobił się na stworzeniu i sprzedaży internetowej platformy płatniczej PayPal. Dla społeczności okazało się to wystarczającym dowodem, jednak sam Musk zaprzeczył temu za pośrednictwem Twittera.

Mam na imię Satoshi, bo jest nas wielu

Inne teorie na temat Satoshiego Nakamoto mówią, że nie jest to pojedyncza osoba, lecz zespół programistów i kryptologów. Jedna z hipotez luźno tłumaczy nazwisko “Satoshi Nakamoto” jako “centralny wywiad” i uważa, że za kryptowalutą musi stać CIA. Kolejna popularna teoria uważa, że “Satoshi Nakamoto” pochodzi od nazw czterech dużych firm technologicznych – Samsung, Toshiba, Nakamichi i Motorola.

Arthur Hayes, CEO platformy BitMEX, zapytany o Satoshiego odpowiedział: “Oni są martwi. Wydaje mi się, że oni wszyscy nie żyją”. Potwierdza to jego wiarę, że za Bitcoinem stoi grupa twórców, a nie pojedynczy programista. Dodał też, że nie wydaje mu się, aby ich tożsamość kiedykolwiek została poznana.

W sprzeczności z opinią na temat grupy tworzącej pierwszą kryptowalutę stoją specjaliści od kodu. Uważają, że jest pisany zbyt spójnym i jednolitym językiem, aby mogło pracować nad nim kilka osób. Także wypowiedzi w sieci świadczą raczej o jednej osobie – Satoshi nigdy nie pisał niechlujnie, zawsze dbał o poprawną gramatykę i stylistykę. Może jednak aż za bardzo? Może właśnie staranność używanego języka jest poparciem, że za Bitcoinem stoi grupa? Nie wiadomo.

Amerykańska agencja NSA mająca dostęp do baz danych całej sieci próbowała zidentyfikować jego osobę analizując jego aktywność internetową. Każdy udzielający się w internecie swoimi postami w mediach społecznościowych lub wypowiedziami na forach zostawia coś w rodzaju odcisku palca. Czy NSA się powiodło? Być może, jednak informacja o tym nie trafiła poza samą agencję.

Jeśli Satoshi Nakamoto faktycznie nie żyje, wiele domysłów wskazywałoby na Hala Finneya. Programista, a także jeden z pierwszych kontrybutorów sieci Bitcoina, zmarł w 2014 r. Finney był jednym z najbardziej aktywnych członków społeczności, a jego śmierć w pewien sposób pokryłaby się ze zniknięciem Satoshiego.

Święta księga kryptowalutowców

Kiedy jeszcze sam projekt Bitcoina był w powijakach, w 2008 r. Satoshi Nakamoto opublikował swój manifest. Właśnie on przedstawił szerszemu gronu rewolucyjne zmiany w płatnościach internetowych. Nakamoto wyraził w nim sprzeciw, by nad zdalną transakcją stała instytucja finansowa. Później manifest przerodził się w białą księgę całego projektu i stał się wzorem do stworzenia sieci oraz pierwszej w historii kryptowaluty. Sposób działania Bitcoina dokładniej opisaliśmy tutaj.

Kiedy Bitcoin trafił do szerszej świadomości ludzi, jego funkcjonowanie znacząco odbiegło od założeń. Z internetowej waluty stał się aktywem inwestycyjnym, znacznie bardziej przypominającym złoto, niż tradycyjne środki płatności. Wywołało to ostre podziały wśród społeczności Bitcoina, a sama społeczność podzieliła się na trzy główne fronty, o czym wspomnieliśmy w tym artykule. Twórca sieci Ethereum i wielki fan Bitcoina, Vitalik Buterin, wypowiadał się o nowym kierunku raczej nieprzychylnie.

Niezależnie od tego, czy kierunek jest dobry – kryptowaluta rośnie w siłę. Założenia jakie przedstawił Satoshi Nakamoto zainspirowały rzeszę kolejnych programistów tworzących własne projekty. Sama biała księga została nawet określona poematem, który przez wizjonerów może być czytany z przyjemnością. Z całością przetłumaczoną na język polski możemy się zapoznać dzięki świetnemu tłumaczeniu portalu Bitcoin.pl.

Choroba środków płatniczych

Każda z obecnych walut krajowych jest narażona na pasożyta, będącego bolączką wszystkich środków płatniczych – inflację. To choroba, która uniemożliwia zakup takiej samej ilości dóbr, jaką można było kupić rok wcześniej za tę samą kwotę. Spowodowała wiele kryzysów rynkowych i doprowadzała inwestorów do białej gorączki.

Mechanizmem kontrolowania inflacji jest regulacja stóp procentowych, jednak wymaga to centralnego ośrodka, który mógłby regulować cały proces. Geniusz Satoshiego Nakamoto objawił się też na tym froncie. W przeciwieństwie do walut tradycyjnych, tokenów Bitcoina może istnieć tylko z góry założona ilość. Nie można go dodrukować ani stworzyć więcej, jest to uregulowane w samym jądrze programu.

Tworzenie nowych tokenów BTC nazywane jest wydobywaniem, o czym pisaliśmy tutaj. Osoby użyczające swój sprzęt do obsługi sieci są nagradzane z góry określoną ilością kryptowaluty. Nagroda jest przyznawana za każdy jeden “wydobyty” blok w łańcuchu.

Co 210 tys. wydobytych bloków nagroda jest zmniejszana o połowę, a samo wydarzenie nazywane jest halvingiem. Dzięki temu regulowana jest ilość waluty znajdującej się w sieci. Bitcoin zdobył duże zainteresowanie inwestorów, dzięki czemu wraz z ograniczeniem podaży może wpłynąć pozytywnie na wartość krypto.

Tak właśnie jest z Bitcoinem. John McAfee, miliarder i jeden z twórców najstarszego komercyjnego antywirusa, za pomocą Twittera podjął się nawet słynnego zakładu wierząc w jego potęgę.

Kolejny halving jest tuż za rogiem. Wydarzenia spodziewamy się w okolicy 10 maja, więc jeśli czujesz zainteresowanie Bitcoinem, to może być to dobry moment. Zapraszamy do poradnika 9 powodów, dla których warto wybrać Coinquistę, a jeśli już jesteś przekonany/-na, zapraszamy do poradnika rejestracji.

Satoshi Nakamoto wraz ze swoim manifestem dotarł do wielu osób w internecie. Rozwiązania jakie zaproponował budzą podziw wielu programistów i kryptografów, a sama tajemnica jego tożsamości pobudza wyobraźnię. A Wy jak myślicie, kim może być prawdziwy Satoshi i czy kiedykolwiek się tego dowiemy?

Podzielcie się swoją opinią w komentarzach!

Coinquista
Dodane przez Coinquista
Ostatnia aktualizacja: 30 kwietnia, 2020